O zaletach czytania dzieciom nie trzeba nikogo przekonywać. Także korzyści płynące z tworzenia własnych książeczek są łatwe od odgadnięcia. Jest to przede wszystkim świetna zabawa – któż z nas tego nie próbował, wykorzystując zgięte w pół kartki wyrwane z zeszytu? Utrwalanie i ilustrowanie wymyślonych przez siebie historii rozwija sprawność pisania i czytania, zwiększa znajomość słownictwa i struktur gramatycznych, ćwiczy umiejętność redagowania tekstu i poprawiania własnych błędów, rozwija wyobraźnię i zachęca do czytania. Oczywiście książeczkę można napisać także w języku obcym, co dodatkowo poprawia jego znajomość.

Wspólne tworzenie książeczki to dla rodzica świetna okazja, aby twórczo i miło spędzić czas ze swoją pociechą, posłuchać tego, co ma do powiedzenia, a czego1 być może nie potrafi wyrazić bezpośrednio w słowach.
Autorem książki może być każdy – wystarczy mieć trochę papieru, kredki, flamastry, nożyczki, klej, dziurkacze lub zszywacze, wstążeczki albo sznurki. Nie obawiajmy się kryzysu twórczego – dzieciom historie same wpadają do głowy.
Dzięki internetowi tworzenie własnej książeczki jest łatwiejsze, a w dodatku każdy autor może być twórcą czytanym i recenzowanym! Samodzielnie wykonane dzieło można bowiem opublikować w sieci, rozesłać członkom rodziny i wystawić na osąd przychylnych czytelników. Dzięki temu cała zabawa pozytywnie wpłynie na samoocenę dziecka, wzmocni w nim poczucie sprawstwa, pozwoli mu się poczuć prawdziwym autorem, a także nauczy je odpowiedzialności za treści umieszczane w Internecie.

Istnieje wiele narzędzi, które pozwalają na tworzenie i publikowanie książeczek elektronicznych. Jednym z nich jest Storybird. Platforma ta została zaprojektowana do użytku szkolnego, ale rodzic lub dziecko także mogą z powodzeniem z niej korzystać. Usługa jest darmowa, stworzona w języku angielskim (wystarczy jego minimalna znajomość, aby bez problemu poruszać się po serwisie).
Na początku trzeba się zarejestrować (najlepiej jako Regular user) – cała operacja trwa około minuty.
3Wygląd serwisu i jego działanie są bardzo przyjazne dzieciom, stworzone specjalnie z myślą o nich. Użytkownik ma do swojej dyspozycji bazę szablonów i cudownych ilustracji, które może wykorzystać – dzięki nim książeczki wyglądają naprawdę pięknie i profesjonalnie. Niestety, nie można dodawać własnych obrazków i zdjęć. W Storybird bez problemu można pisać teksty z polskimi znakami z jednym wyjątkiem – kłopot może sprawić literka „ą”. Najprostszy sposób to wpisanie tego znaku np. w Notatniku i skopiowanie go do schowka, a później wklejanie w odpowiednim miejscu w edytowanym tekście. Innym sposobem jest wcześniejsze przygotowanie tekstu na stronę w edytorze, a następnie skopiowanie go i wklejenie całości w polu tekstowym.

Wspólnie z dziećmi w każdym wieku możemy tworzyć także interaktywne książeczki 3D, w których wybrane przez użytkownika obrazy „wyskakują” ze strony, wprowadzając dodatkowo lubiany przez dzieci element zaskoczenia. Służy do tego m.in. narzędzie o nazwie ZooBurst. Korzystanie z ZooBurst jest bezpłatne, a przygotowane z jego pomocą książeczki można wyświetlać na pulpicie komputera / laptopa albo na iPadzie (po pobraniu bezpłatnej aplikacji). Platforma jest dostępna w wersji angielskiej, ale, podobnie jak w przypadku Storybird, wystarczy podstawowa znajomość tego języka, aby bez trudu odkryć wszystkie funkcjonalności narzędzia. W ZooBurst nie znajdziemy tak pięknych ilustracji jak w Storybird, za to w napisanym tekście można łatwo osadzać hiperłącza, dodawać chmurki z tekstami lub nagrywać do nich własne narracje. Oczywiście, istnieje także możliwość przesłania gotowych dzieł przychylnym czytelnikom.
Ważną zaletą obu platform jest poszanowanie prywatności użytkowników (opcja nieudostępniania wszystkich danych w profilu), ograniczanie możliwości zostawiania komentarzy oraz moderowanie publikowanych treści, dzięki czemu mamy pewność, że nigdy nie zaskoczą nas na ekranie treści nieodpowiednie dla dzieci.

Zachęcam do zapoznania się z tymi narzędziami. Każda z platform prezentuje galerię prac użytkowników – gotowe przykłady powiedzą najwięcej o zaletach i możliwościach tych rozwiązań. Kto wie, może któraś z umieszczonych tam książeczek jest pierwszą, jaka wyszła spod „pióra” przyszłego laureata lub przyszłej laureatki literackiej Nagrody Nobla?

Magdalena Wojciechowska